czwartek, 18 maja 2017

Jezioro Wdzydzkie - pierwszy wiosenny trip


W miniony weekend wraz z Marcinem wybraliśmy się w teren. Jako, że obaj przez zimę tylko patrzyliśmy na rowery nie stawialiśmy przed sobą żadnego celu ilościowego. Postanowiliśmy ot tak zwyczajnie czerpać radość z jazdy :) Co by nie jechać zupełnie w ciemno zaplanowaliśmy jedynie zarys trasy czyli przejechanie wokół jeziora Wdzydzkiego.



Wyruszyliśmy po godzinie 10:00. Tempem rekreacyjnym by na spokojnie cieszyć się jednym z pierwszych ciepłych weekendów tej wiosny. Po ostatnich niespodziewanych opadach śniegu słońce i temperatury w okolicach 15 °C było bym czego nam bardzo brakowało!

Całość trasy jechało nam się bardzo dobrze. Na całej trasie są liczne nowe, drewniane wiaty gdzie można zrobić sobie postój. Na 40stym kilometrze nasze odzwyczajone od rowerowego siodełka tyłki dały o sobie znać lecz mimo to postanowiliśmy zajechać jeszcze nad ulubione jezioro Strupino. Był to ostatni postój na trasie. Zalegliśmy na małej plaży w cieniu pod drzewem z widokiem na jezioro i pomost, który blisko 10 lat temu współbudowaliśmy. Spiliśmy po radlerku i ruszyliśmy do bazy.

Trasa o długości niespełna 60 km po przepięknych kaszubskich terenach to idealna propozycja na jednodniową wycieczkę rowerową. Nawierzchnia to mix lasu, asfaltu oraz szutrów dlatego warto wybrać się na nią na rowerze górskim lub trekkingowym.


3 komentarze:

  1. Fajny widoczek! :) Zazdroszczę, że macie w swoich okolicach taką trasę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O moje strony. Gdy byłem młodszy krążyłem tam często. Ogólnie Kaszuby są znakomite dla rowerzystów

    OdpowiedzUsuń